Dzięki czterocylindrowym modelom serii 6 o mocy od 120 do 140 KM, Deutz-Fahr trafiał dokładnie w segment gospodarstw poszukujących "wszechstronnego" traktora do różnych zadań, albo zwinnego modelu jako drugi ciągnik w gospodarstwie. Krótko mówiąc, takie potrzeby stawiają przed ciągnikiem najbardziej zróżnicowane wymagania.
To sprawia, że seria 6 dostępna była (w 2019 roku) w wersji bezstopniowej TTV lub z manualną skrzynią biegów z trzema biegami powershift. Testowany przez nas ciągnik wyposażono w tę prostszą przekładnię. Miał jednak wiele udogodnień, tj. amortyzowana oś przednia, pneumatyczne zawieszenie kabiny itp.
Wyposażony został też w ładowacz czołowy FZ30 marki Stoll. Ponieważ wahacz o szerokości 92 cm znajduje się bardzo blisko maski, a widok na zamontowany osprzęt ładowacza był słaby, w teście wolelibyśmy wahacz o szerokości 110 cm. Ale do tego jeszcze wrócimy.
Jaki silnik ma Deutz-Fahr 6140?
Pod stylową maską znajdował się czterocylindrowy silnik Deutz TCD 3.6L04 o pojemności 3,6 l. Dzięki recyrkulacji spalin (EGR), filtrowi cząstek stałych (DPF) i katalizatorowi (SCR) spełnia on wymogi emisji spalin etapu IV. Niezbędny AdBlue zasysany jest ze zbiornika o pojemności 12 l. Napełniany musi być razem ze zbiornikiem oleju napędowego o pojemności 185 l z lewej strony.
W Centrum Testowym DLG na stanowisku do pomiaru mocy przez WOM oceniany ciągnik mógł pokazać – co w nim drzemie. Pierwszą rzeczą, której musieliśmy się jednak nauczyć, było to, że nawet sami eksperci Deutz-Fahr stwierdzili, że nie mogą dezaktywować boost dla potrzeb naszych pomiarów przez WOM. Jednak z informacji zawartych w broszurze wynika, że model 6140 może dołożyć tylko 5 kW po włączaniu wałka przekaźnika.
Słowo o prospekcie: nie należy dosłownie brać oznaczenia typu "6140", ponieważ moc znamionowa wynosi "tylko" 95 kW/130 KM. Maksymalna moc z doładowaniem to 105 kW/143 KM (oczywiście na tzw. gołym silniku, czyli bez zamontowanego osprzętu).
Jak Deutz-Fahr 6140 wypadł na hamowni?
Byliśmy oczywiście ciekawi wyników z pomiarów DLG. Przy prędkości nominalnej 2200 obr./min na końcówkę wyjściową WOM z ciągnika dotarło 92,8 kW/126 KM. Maksimum przy 2000 obr./min miało wartość 94,1 kW/128 KM. Jeśli porównać to ze specyfikacją fabryczną silnika, gdzie widnieje 105 kW/143 KM, to bardzo dobry wynik.
Odmiennie jest w przypadku charakterystyki silnika. Tylko 1,4% mocy nadmiarowej, zaledwie 12% stałego zakresu mocy i wzrost momentu obrotowego poniżej 25%, to nie są dobre wyniki. Odpowiada to naszym ocenom z pracy tym traktorem, ponieważ 6140 można bardzo szybko zadusić!
Tym bardziej denerwujący był fakt, że nie tylko trzeba na luz wrzucić dźwignię zmiany biegów, aby uruchomić silnik, ale też w tym samym czasie nacisnąć sprzęgło i hamulec. Deutz-Fahr wyjaśnia, że to wymóg Mother Regulation.
Czy Deutz-Fahr 6140 Powershift dużo pali?
Na plus trzeba zapisać niskie zużycie paliwa tylko 254 g/kWh (+ 10,6 g/kWh AdBlue) przy maksymalnej mocy na WOM są tak samo dobre wartości, jak 274 g/kWh zmierzone w teście Powermix, który dobrze odwzorowuje rzeczywiste warunki. Spalanie podczas ciężkich prac pociągowych przekracza nieco średnią 292 g/kWh przy maksymalnej mocy uciągu 79,3 kW. Podczas transportu z prędkością 40 km/h Deutz-Fahr 6140 redukuje obroty do wartości tylko 1972 obr./min. Spalanie z wynikiem 413 g/kWh jest nawet nieznacznie niższe od średniej wszystkich ciągników przetestowanych dotychczas na hamowni rolkowej.
Jak działa przekładnia Powershift w ciągniku Deutz-Fahr?
Przyjrzyjmy się przekładni ocenianego ciągnika. Dzięki czterem zakresom, pięciu biegom i trzem przełożeniom powershift do dyspozycji jest 60/60 przełożeń wraz z powershift shuttle. Obejmuje to (opcjonalnie) grupy pełzające z 30 przełożeniami od 130 m/h (przy prędkości nominalnej).
System automatycznej zmiany biegów APS i funkcja Stop&Go są bardzo udane. Niemniej jednak trzy stopnie zmieniane pod obciążeniem to trochę mało. Niezbyt nowoczesna jest ręczna zmiana biegów za pomocą dźwigni. Podczas odbioru materiału z sieczkarni zawsze należy przełączyć się na grupę środkową. Pierwszy "bieg szosowy" o prędkości 9 km/h jest nieco za szybki, aby spokojnie jechać obok sieczkarni.
Musimy również wspomnieć o komunikatach błędów, jakie pojawiały się co jakiś czas na wyświetlaczu przedseryjnego wówczas modelu. Według producenta nie występują one w seryjnie produkowanych egzemplarzach – podobnie, jak luźne linki Bowdena dźwigni zmiany biegów lub wadliwe ułożenie wiązki przewodów w tym obszarze.
Jeśli chodzi o hydraulikę, warto zdecydować się na wydajną pompę nie tylko wtedy, gdy ciągnik ma ładowacz czołowy. Mowa tu o pompie tłoczkowej o wydajności 120 l/min, która jest dodatkową opcją w wersji "A" oferowanej na polskim rynku.
Za mało oleju w układzie hydraulicznym
Centrum DLG zmierzyło maksymalny wydatek prawie 112 l/min i użyteczną moc hydrauliczną 32,1 kW – to dobre wyniki! Obsługę zaworów mechanicznych z blokowaną pozycją pływającą itp. również dobrze oceniliśmy podczas pracy, podobnie jak oznakowanie przyłączy olejowych z tyłu. Mechaniczne ustawianie wydatku mogłoby być łatwiejsze.
Ważniejsze jest jednak to, że ilość oleju, który można pobrać z ciągnika 6140 jest zbyt mała. Chociaż Deutz-Fahr wskazuje wartość 23 l, traktor miał trudności z 16-t wywrotką Krampe. A jeśli używasz układu kierowniczego SDD do zwiększenia przełożenia kierownicy (dobre rozwiązanie do pracy z ładowaczem czołowym!), układ kierowniczy staje się sztywny, gdy nie masz wystarczająco rozpędzonego silnika, co sprawia, że nie ma pożądanego przepływu oleju.
Udźwig podnośnika Deutz-Fahr 6140 Powershift
Zestaw uprawowy o masie powyżej 3,5 t nie stanowi żadnego problemu dla testowanego ciągnika, ponieważ krzywe udźwigu rosną do ponad 6700 daN wraz ze wzrostem wysokości podnoszenia (patrz poniższy wykres).
Za wygodne stabilizatory boczne w 2019 roku trzeba było zapłacić 900 zł. Deutz-Fahr początkowo dostarczył hydrauliczny łącznik górny wyposażony w elastyczne węże, które miały drucianą siatkę na zewnątrz. Zanim przysporzyło to nam kłopotów, wymieniono je na "normalne" węże olejowe.
Był jeszcze problem z obsługą podnośnika, bo w testowanym egzemplarzu kontroler położenia znajdujący się na konsoli bocznej nie miał zatrzasku, ale w seryjnej produkcji jest on montowany na pokrętle.
Trzy przyciski szybkiego sterowania są identyczne, więc ich obsługa "w ciemno" była prawie niemożliwa – po prostu trzeba na nie spojrzeć. Bardzo interesująca jest funkcja, która wcześniej nie była nam znana: i-Monitor pozwala ustawić "maksymalne opuszczenie w trybie trakcji". Ma to zapobiec opadnięciu pługa poniżej zadanej głębokości, np. na piaszczystym terenie. Znana mieszana kontrola podnośnika była dla nas wystarczająca.
Jak wygodna i cicha jest kabina Deutz-Fahr 6140?
Kabina z sześcioma słupkami nie jest cudownym rozwiązaniem, ale wejście z lewej strony jest wspaniałe – z wyjątkiem stosunkowo wysoko umieszczonej klamki drzwi. Zachwyca bardzo niski poziom hałasu – tylko 71,2 dB(A), jednak komfort akustyczny zniweczy włączenie wentylacji. Dmuchawa jest zbyt głośna, a klimatyzacja zamarzła nam z powodu nieprawidłowo umieszczonego czujnika. Deutz-Fahr już to zmienił.
Skrytykowaliśmy zarówno jasne tkaniny obicia i jasnoszare okładziny, ponieważ w ciągniku mogą się zbyt szybko zabrudzić. Ale jeszcze bardziej przeszkadzał nam bardzo ograniczony widok na tył z powodu długiej nadbudówki dachowej. Ma to istotne znaczenie podczas współpracy z sieczkarnią.
Oprócz krytyki jest też wiele pochwał: uważamy, że deska rozdzielcza w modelu 6140 w tamtym czasie była najlepsza na rynku! Doskonała czytelność wyświetlaczy, w tym łatwy w obsłudze komputer pokładowy, słowem jest wszystko, czego potrzebujesz. W codziennej pracy nie potrzebowaliśmy i-Monitora. Nie powiodła się współpraca przez magistralę ISOBUS z siewnikiem (który bez problemów pracował z dwoma innymi ciągnikami!). Przyczyną były problemy z komunikacją. Prawdopodobnie wynikało to z tego, że oceniany traktor był w wersji przedseryjnej.
Byliśmy naprawdę zadowoleni z komfortu jazdy ciągnikiem Deutz-Fahr 6140 z opcjonalnym (pneumatycznym!) zawieszeniem kabiny i amortyzowaną osią przednią. Wynosząca 11,80 m średnica zawracania przy ogumieniu 480/65 R28 i torem jazdy 1,86 m jest średnia, podobnie jak ładowność nieco poniżej 2,7 t przy masie własnej 6320 kg (bez wahacza). Hamowanie z opóźnieniem 4,8 m/s2 z pewnością umożliwiłoby osiągnięcie ponad 9 t masy brutto pojazdu dzięki hamowanej osi przedniej. To samo dotyczy hamulca ręcznego z mechanizmem sprężynowym – to bardzo dobry wynik!
Podobała nam się również sprężarka powietrza. Jednak jej wydajność wydaje się być niska, ponieważ uzupełnianie zapasów po sprzęgnięciu przyczep zajęło stosunkowo dużo czasu. A duża płyta z połączeniami umieszczonymi daleko z tyłu z prawej strony, zasłania widok.
Cena ciągnika Deutz-Fahr 6140 Powershift
Pozostaje kwestia ceny. W 2019 roku testowany Deutz-Fahr 6140 Powershift w wersji "A" kosztował 264 tys. zł (wszystkie ceny netto) w bogatym wyposażeniu dodatkowym, począwszy od resorowanej osi przedniej (10 700 zł) oraz monitora i-Monitor (8200 zł). Wraz z biegami pełzającymi (3800 zł), resorowaną kabiną (2500 zł), otwieranym dachem (3000 zł), podnośnikiem przednim (7800 zł) z przednim WOM (4100 zł) i wieloma innymi szczegółami, cena katalogowa sięgała wówczas 304 100 zł netto. Opcjonalnie można było zamówić zestaw do przygotowania pod ładowacz czołowy wraz z joystickiem.
Podsumowanie testu Deutz-Fahr 6140
Model 6140 z przekładnią Powershift ma udane wzornictwo na zewnątrz. Silnik jest supercichy i ekonomiczny, ale powinien być bardziej sprawny przy spadku obrotów. Przekładnia oferuje 13 biegów w zakresie prędkości między 4 a 12 km/h. Są one jednak rozłożone na dwie grupy i sześć biegów. Funkcja Stop&Go i automatyczna skrzynia biegów są również udane. Niemniej jednak, trzy przełożenia powershift i zmiana biegów za pomocą dźwigni nie czynią z tego traktora modelu TTV (z przekładnią bezstopniową).
W przypadku pompy tłoczkowej wydajność hydrauliczna jest doskonała, a siła podnoszenia wystarczająca. Obsługę tylnego podnośnika można było poprawić, podobnie jak ilość dostępnego oleju hydraulicznego. Trzeba się pogodzić z niezbyt imponującą klimatyzacją i ograniczonym widokiem do tyłu.
Pozostaje jeszcze wiele pochwał za komfort jazdy i bardzo dobrą deskę rozdzielczą. Ale nawet jeśli model 6140 był o 24 tys. zł tańszy od wersji z przekładnią TTV, to 264 tys. zł (cena katalogowa bez wahacza ładowacza czołowego) nie była wówczas małą kwotą.
H. Wilmer, opr. jj
Artykuł pochodzi z magazynu profi 4-2019.
Przejdź do e-wydania profi 4-2019.
