StoryEditor

Tańszy niż TTV, ale czy równie dobry? Testujemy ciągnik Deutz-Fahr 6140 Powershift

19.05.2026., 06:00h

Dzięki czterocylindrowym modelom serii 6 o mocy od 120 do 140 KM, Deutz-Fahr trafiał dokładnie w segment gospodarstw poszukujących "wszechstronnego" traktora do różnych zadań, albo zwinnego modelu jako drugi ciągnik w gospodarstwie. Krótko mówiąc, takie potrzeby stawiają przed ciągnikiem najbardziej zróżnicowane wymagania.

image
Test ciągnika Deutz-Fahr 6140 Powershift został opublikowany w magazynie profi 4-2019.
FOTO: Bensing, Tovornik, Wilmer

To sprawia, że seria 6 dostępna była (w 2019 roku) w wersji bezstopniowej TTV lub z manualną skrzynią biegów z trzema biegami powershift. Testowany przez nas ciągnik wyposażono w tę prostszą przekładnię. Miał jednak wiele udogodnień, tj. amortyzowana oś przednia, pneumatyczne zawieszenie kabiny itp.

Wyposażony został też w ładowacz czołowy FZ30 marki Stoll. Ponieważ wahacz o szerokości 92 cm znajduje się bardzo blisko maski, a widok na zamontowany osprzęt ładowacza był słaby, w teście wolelibyśmy wahacz o szerokości 110 cm. Ale do tego jeszcze wrócimy.

Jaki silnik ma Deutz-Fahr 6140?

Pod stylową maską znajdował się czterocylindrowy silnik Deutz TCD 3.6L04 o pojemności 3,6 l. Dzięki recyrkulacji spalin (EGR), filtrowi cząstek stałych (DPF) i katalizatorowi (SCR) spełnia on wymogi emisji spalin etapu IV. Niezbędny AdBlue zasysany jest ze zbiornika o pojemności 12 l. Napełniany musi być razem ze zbiornikiem oleju napędowego o pojemności 185 l z lewej strony.

image
Cztery cylindry o pojemności 3,6 l są ekonomiczne, ale mówiąc wprost, gdy mocno przyciśniesz pedał gazu, może mu zabraknąć "pary".
FOTO: Bensing, Tovornik, Wilmer

W Centrum Testowym DLG na stanowisku do pomiaru mocy przez WOM oceniany ciągnik mógł pokazać – co w nim drzemie. Pierwszą rzeczą, której musieliśmy się jednak nauczyć, było to, że nawet sami eksperci Deutz-Fahr stwierdzili, że nie mogą dezaktywować boost dla potrzeb naszych pomiarów przez WOM. Jednak z informacji zawartych w broszurze wynika, że model 6140 może dołożyć tylko 5 kW po włączaniu wałka przekaźnika.

Słowo o prospekcie: nie należy dosłownie brać oznaczenia typu "6140", ponieważ moc znamionowa wynosi "tylko" 95 kW/130 KM. Maksymalna moc z doładowaniem to 105 kW/143 KM (oczywiście na tzw. gołym silniku, czyli bez zamontowanego osprzętu).

Jak Deutz-Fahr 6140 wypadł na hamowni?

Byliśmy oczywiście ciekawi wyników z pomiarów DLG. Przy prędkości nominalnej 2200 obr./min na końcówkę wyjściową WOM z ciągnika dotarło 92,8 kW/126 KM. Maksimum przy 2000 obr./min miało wartość 94,1 kW/128 KM. Jeśli porównać to ze specyfikacją fabryczną silnika, gdzie widnieje 105 kW/143 KM, to bardzo dobry wynik.

Odmiennie jest w przypadku charakterystyki silnika. Tylko 1,4% mocy nadmiarowej, zaledwie 12% stałego zakresu mocy i wzrost momentu obrotowego poniżej 25%, to nie są dobre wyniki. Odpowiada to naszym ocenom z pracy tym traktorem, ponieważ 6140 można bardzo szybko zadusić!

Tym bardziej denerwujący był fakt, że nie tylko trzeba na luz wrzucić dźwignię zmiany biegów, aby uruchomić silnik, ale też w tym samym czasie nacisnąć sprzęgło i hamulec. Deutz-Fahr wyjaśnia, że to wymóg Mother Regulation.

image
Spalanie podczas pomiarów ciągnika Deutz-Fahr 6140 Powershift w różnych pracach polowych i w transporcie.
FOTO: Bensing, Tovornik, Wilmer

Czy Deutz-Fahr 6140 Powershift dużo pali?

Na plus trzeba zapisać niskie zużycie paliwa tylko 254 g/kWh (+ 10,6 g/kWh AdBlue) przy maksymalnej mocy na WOM są tak samo dobre wartości, jak 274 g/kWh zmierzone w teście Powermix, który dobrze odwzorowuje rzeczywiste warunki. Spalanie podczas ciężkich prac pociągowych przekracza nieco średnią 292 g/kWh przy maksymalnej mocy uciągu 79,3 kW. Podczas transportu z prędkością 40 km/h Deutz-Fahr 6140 redukuje obroty do wartości tylko 1972 obr./min. Spalanie z wynikiem 413 g/kWh jest nawet nieznacznie niższe od średniej wszystkich ciągników przetestowanych dotychczas na hamowni rolkowej.

Jak działa przekładnia Powershift w ciągniku Deutz-Fahr?

Przyjrzyjmy się przekładni ocenianego ciągnika. Dzięki czterem zakresom, pięciu biegom i trzem przełożeniom powershift do dyspozycji jest 60/60 przełożeń wraz z powershift shuttle. Obejmuje to (opcjonalnie) grupy pełzające z 30 przełożeniami od 130 m/h (przy prędkości nominalnej).

System automatycznej zmiany biegów APS i funkcja Stop&Go są bardzo udane. Niemniej jednak trzy stopnie zmieniane pod obciążeniem to trochę mało. Niezbyt nowoczesna jest ręczna zmiana biegów za pomocą dźwigni. Podczas odbioru materiału z sieczkarni zawsze należy przełączyć się na grupę środkową. Pierwszy "bieg szosowy" o prędkości 9 km/h jest nieco za szybki, aby spokojnie jechać obok sieczkarni.

image
Zakresy prędkości osiągane przez ciągnik Deutz-Fahr 6140 Powershift na poszczególnych biegach.
FOTO: Bensing, Tovornik, Wilmer

Musimy również wspomnieć o komunikatach błędów, jakie pojawiały się co jakiś czas na wyświetlaczu przedseryjnego wówczas modelu. Według producenta nie występują one w seryjnie produkowanych egzemplarzach – podobnie, jak luźne linki Bowdena dźwigni zmiany biegów lub wadliwe ułożenie wiązki przewodów w tym obszarze.

Jeśli chodzi o hydraulikę, warto zdecydować się na wydajną pompę nie tylko wtedy, gdy ciągnik ma ładowacz czołowy. Mowa tu o pompie tłoczkowej o wydajności 120 l/min, która jest dodatkową opcją w wersji "A" oferowanej na polskim rynku.

Za mało oleju w układzie hydraulicznym

Centrum DLG zmierzyło maksymalny wydatek prawie 112 l/min i użyteczną moc hydrauliczną 32,1 kW – to dobre wyniki! Obsługę zaworów mechanicznych z blokowaną pozycją pływającą itp. również dobrze oceniliśmy podczas pracy, podobnie jak oznakowanie przyłączy olejowych z tyłu. Mechaniczne ustawianie wydatku mogłoby być łatwiejsze.

Ważniejsze jest jednak to, że ilość oleju, który można pobrać z ciągnika 6140 jest zbyt mała. Chociaż Deutz-Fahr wskazuje wartość 23 l, traktor miał trudności z 16-t wywrotką Krampe. A jeśli używasz układu kierowniczego SDD do zwiększenia przełożenia kierownicy (dobre rozwiązanie do pracy z ładowaczem czołowym!), układ kierowniczy staje się sztywny, gdy nie masz wystarczająco rozpędzonego silnika, co sprawia, że nie ma pożądanego przepływu oleju.

Udźwig podnośnika Deutz-Fahr 6140 Powershift

Zestaw uprawowy o masie powyżej 3,5 t nie stanowi żadnego problemu dla testowanego ciągnika, ponieważ krzywe udźwigu rosną do ponad 6700 daN wraz ze wzrostem wysokości podnoszenia (patrz poniższy wykres).

image
Siła podnoszenia jest dobra, ale ilość oleju, jaką można pobrać – zbyt mała. Automatyczne stabilizatory na dolnych ramionach była w opcji.
FOTO: Bensing, Tovornik, Wilmer
image
Udźwig podnośnika ciągnika Deutz-Fahr 6140 Powershift.
FOTO: Bensing, Tovornik, Wilmer

Za wygodne stabilizatory boczne w 2019 roku trzeba było zapłacić 900 zł. Deutz-Fahr początkowo dostarczył hydrauliczny łącznik górny wyposażony w elastyczne węże, które miały drucianą siatkę na zewnątrz. Zanim przysporzyło to nam kłopotów, wymieniono je na "normalne" węże olejowe.

Był jeszcze problem z obsługą podnośnika, bo w testowanym egzemplarzu kontroler położenia znajdujący się na konsoli bocznej nie miał zatrzasku, ale w seryjnej produkcji jest on montowany na pokrętle.

Trzy przyciski szybkiego sterowania są identyczne, więc ich obsługa "w ciemno" była prawie niemożliwa – po prostu trzeba na nie spojrzeć. Bardzo interesująca jest funkcja, która wcześniej nie była nam znana: i-Monitor pozwala ustawić "maksymalne opuszczenie w trybie trakcji". Ma to zapobiec opadnięciu pługa poniżej zadanej głębokości, np. na piaszczystym terenie. Znana mieszana kontrola podnośnika była dla nas wystarczająca.

Jak wygodna i cicha jest kabina Deutz-Fahr 6140?

Kabina z sześcioma słupkami nie jest cudownym rozwiązaniem, ale wejście z lewej strony jest wspaniałe – z wyjątkiem stosunkowo wysoko umieszczonej klamki drzwi. Zachwyca bardzo niski poziom hałasu – tylko 71,2 dB(A), jednak komfort akustyczny zniweczy włączenie wentylacji. Dmuchawa jest zbyt głośna, a klimatyzacja zamarzła nam z powodu nieprawidłowo umieszczonego czujnika. Deutz-Fahr już to zmienił.

image
Głęboko opuszczony dach zakłóca widok do tyłu w górę. Wydajność klimatyzacji powinna być wyższa. Hałas poniżej 72 dB(A) i zawieszenie pneumatycznego są wzorowe.
FOTO: Bensing, Tovornik, Wilmer
image
Deska rozdzielcza była jedną z najlepszych w swojej klasie. Szyba przednia może być otwierana pomimo ładowacza czołowego.
FOTO: Bensing, Tovornik, Wilmer
image
Przycisk opuszczania podnośnika podczas pracy WOM znajduje się pod dźwignią krzyżową hydrauliki.
FOTO: Bensing, Tovornik, Wilmer

Skrytykowaliśmy zarówno jasne tkaniny obicia i jasnoszare okładziny, ponieważ w ciągniku mogą się zbyt szybko zabrudzić. Ale jeszcze bardziej przeszkadzał nam bardzo ograniczony widok na tył z powodu długiej nadbudówki dachowej. Ma to istotne znaczenie podczas współpracy z sieczkarnią.

Oprócz krytyki jest też wiele pochwał: uważamy, że deska rozdzielcza w modelu 6140 w tamtym czasie była najlepsza na rynku! Doskonała czytelność wyświetlaczy, w tym łatwy w obsłudze komputer pokładowy, słowem jest wszystko, czego potrzebujesz. W codziennej pracy nie potrzebowaliśmy i-Monitora. Nie powiodła się współpraca przez magistralę ISOBUS z siewnikiem (który bez problemów pracował z dwoma innymi ciągnikami!). Przyczyną były problemy z komunikacją. Prawdopodobnie wynikało to z tego, że oceniany traktor był w wersji przedseryjnej.

image
Amortyzowana oś przednia jest super, wystarcza również udźwig przedniego podnośnika. Ciekawe jest połączenie siłowników podnoszących i konstrukcja drążka kierowniczego.
FOTO: Bensing, Tovornik, Wilmer

Byliśmy naprawdę zadowoleni z komfortu jazdy ciągnikiem Deutz-Fahr 6140 z opcjonalnym (pneumatycznym!) zawieszeniem kabiny i amortyzowaną osią przednią. Wynosząca 11,80 m średnica zawracania przy ogumieniu 480/65 R28 i torem jazdy 1,86 m jest średnia, podobnie jak ładowność nieco poniżej 2,7 t przy masie własnej 6320 kg (bez wahacza). Hamowanie z opóźnieniem 4,8 m/s2 z pewnością umożliwiłoby osiągnięcie ponad 9 t masy brutto pojazdu dzięki hamowanej osi przedniej. To samo dotyczy hamulca ręcznego z mechanizmem sprężynowym – to bardzo dobry wynik!

image
Plusy i minusy ciągnika Deutz-Fahr 6140 Powershift.
FOTO: Bensing, Tovornik, Wilmer

Podobała nam się również sprężarka powietrza. Jednak jej wydajność wydaje się być niska, ponieważ uzupełnianie zapasów po sprzęgnięciu przyczep zajęło stosunkowo dużo czasu. A duża płyta z połączeniami umieszczonymi daleko z tyłu z prawej strony, zasłania widok.

Cena ciągnika Deutz-Fahr 6140 Powershift

Pozostaje kwestia ceny. W 2019 roku testowany Deutz-Fahr 6140 Powershift w wersji "A" kosztował 264 tys. zł (wszystkie ceny netto) w bogatym wyposażeniu dodatkowym, począwszy od resorowanej osi przedniej (10 700 zł) oraz monitora i-Monitor (8200 zł). Wraz z biegami pełzającymi (3800 zł), resorowaną kabiną (2500 zł), otwieranym dachem (3000 zł), podnośnikiem przednim (7800 zł) z przednim WOM (4100 zł) i wieloma innymi szczegółami, cena katalogowa sięgała wówczas 304 100 zł netto. Opcjonalnie można było zamówić zestaw do przygotowania pod ładowacz czołowy wraz z joystickiem.

image
Dane techniczne i oceny ciągnika Deutz-Fahr 6140 Powershift.
FOTO: Bensing, Tovornik, Wilmer

Podsumowanie testu Deutz-Fahr 6140

Model 6140 z przekładnią Powershift ma udane wzornictwo na zewnątrz. Silnik jest supercichy i ekonomiczny, ale powinien być bardziej sprawny przy spadku obrotów. Przekładnia oferuje 13 biegów w zakresie prędkości między 4 a 12 km/h. Są one jednak rozłożone na dwie grupy i sześć biegów. Funkcja Stop&Go i automatyczna skrzynia biegów są również udane. Niemniej jednak, trzy przełożenia powershift i zmiana biegów za pomocą dźwigni nie czynią z tego traktora modelu TTV (z przekładnią bezstopniową).

W przypadku pompy tłoczkowej wydajność hydrauliczna jest doskonała, a siła podnoszenia wystarczająca. Obsługę tylnego podnośnika można było poprawić, podobnie jak ilość dostępnego oleju hydraulicznego. Trzeba się pogodzić z niezbyt imponującą klimatyzacją i ograniczonym widokiem do tyłu.

Pozostaje jeszcze wiele pochwał za komfort jazdy i bardzo dobrą deskę rozdzielczą. Ale nawet jeśli model 6140 był o 24 tys. zł tańszy od wersji z przekładnią TTV, to 264 tys. zł (cena katalogowa bez wahacza ładowacza czołowego) nie była wówczas małą kwotą.

H. Wilmer, opr. jj

 

image
Okładka profi 4-2019
FOTO: Profi

Artykuł pochodzi z magazynu profi 4-2019.

Przejdź do e-wydania profi 4-2019.

20. maj 2026 16:58