Przepis na stworzenie ciągnika Lintrac wydaje się być prosty. Wystarczy duża doza pionerskiego ducha, nieco ciągnika, szczypta ładowarki, a także odrobina kosiarki. Całość udekoruj przekładnią bezstopniową oraz napędem na cztery koła i traktor gotowy! To łatwy przepis, ale stworzenie tego ciągnika było przysłowiowym kamieniem milowym w rozwoju rodzinnej firmy Lindner z Tyrolu. Gdy traktor stoi w obejściu, może cieszyć oko, bo pod względem wzornictwa Lintrac może śmiało rywalizować ze światowymi markami.
Czym wyróżnia się ciągnik Lindner Lintrac 90?
Każdy, kto zna "profi" wie, że my wolimy jednak zaglądać głębiej pod maskę. Nie było można jej podnieść bez narzędzi, ponieważ maszyna wówczas (test opublikowany był w magazynie profi w 2019 roku) nie odpowiadała jeszcze przepisom Mother Regulation. Przeszkadzało to nam tak samo, jak strategia Lindnera, aby pominąć normę emisji Stage IV. Testowana maszyna spełniała normę Stage IIIB z filtrem cząstek stałych i bez AdBlue.
Jaki silnik ma Lindner Lintrac 90 i czy potrzebuje AdBlue?
Podobnie jak w serii Geotrac, również w serii Lintrac wykorzystano silniki Perkinsa. Czterocylindrowiec 854E-E34TA o pojemności skokowej 3,4 l w istocie jest owocem współpracy marek: Perkins i FTP (Fiat Powertrain Technologies). Byliśmy bardzo ciekawi, jakie wyniki osiągnie w Centrum Testowym DLG.
Najpierw Lintrac musiał dowieść na hamowni podłączanej do WOM, ile potrafi zdziałać. Z mocy znamionowej 75 kW/102 KM na końcówkę wałka dotarły 62,6 kW. Trudno ten wynik nazwać okazałym, ale jest w porządku, biorąc pod uwagę, że przy 2000 obr./min silnik uzyskiwał maksymalną moc 65,7 kW/89 KM. To prawie odpowiada liczbie koni mechanicznych zawartych w oznaczeniu modelu Lintrac 90. Wzrost momentu obrotowego wyniósł 36% (przy 36% spadku obrotów), co wraz ze stałym zakresem mocy równym 25% dobrze charakteryzuje pracę silnika.
Ile pali Lindner Lintrac 90?
Podobnie jest w przypadku zużycia oleju napędowego. Wynik 274 g/kWh przy nominalnej prędkości obrotowej silnika i 259 g/kWh przy maksymalnej mocy WOM nie bije rekordów oszczędności. Ale ponieważ ciągnik nie ma układu oczyszczania spalin z AdBlue, więc także tutaj dajemy przeciętne oceny. Trochę lepiej jest w przypadku siły uciągu: 45,9 kW przy obrotach nominalnych i 53,9 kW maksymalnego uciągu – takie wartości zmierzono w Centrum Testowym DLG na ciągniku Lintrac 90 z bezstopniową przekładnią TMT09 marki ZF. Spalanie wyniosło w tym przypadku odpowiednio 359 i 315 g/kWh, co daje wynik powyżej średniej.
I tak jest w przypadku pomiarów Powermix: w ciężkich pracach pociągowych zużycie jest wyższe o ok. 14% od średniej. Fakt, że zużycie paliwa w trakcie pracy z WOM jest nawet o 22% wyższe od średniej ma wytłumaczenie w tym, że dopiero przy 2130 obr./min WOM osiąga 1000 obr./min. Lintrac nie ma przełożenia 1000E. W tym miejscu możemy zgodzić się z producentem, że praca w cyklu Powermix nie jest typowa w przypadku ciągnika Lintrac. Przy czterech prędkościach wałek przekaźnika mocy najlepiej sprawdza się na łące, przy pracy z kosiarką na przedzie i przyczepą zbierającą z tyłu. Z tego powodu DLG przetestowało ciągnik z obrotami 540E, przy których silnik pracuje z prędkością 1500 obr./min. Bingo! Lintrac jest oszczędniejszy o nieco ponad 15%.
Z drugiej strony byliśmy również zaskoczeni pomiarami zużycia paliwa podczas prac transportowych. Chociaż Lintrac 90 osiąga prędkość 40 km/h już przy 1600 obr./min, to zużycie paliwa jest o 27% wyższe, niż średnia wszystkich ciągników dotychczas zmierzonych przez DLG na hamowni rolkowej.
Jak działa przekładnia bezstopniowa w ciągniku górskim?
Kolejna sprawa to przekładnia bezstopniowa Terramatic TMT09. Została opracowana wspólnie przez firmy Lindner i ZF i była dostępna już w ciągniku Unitrac 112 LDrive. Podczas testu przekonała nas nie tylko precyzyjnym sterowaniem układem napędowym, ale również szczegółami, tj. sterowanie rewersem z lewej i prawej strony (wymaga aktywowania). Podobnie jak w pojeździe Lindner Unitrac są dwa automatyczne zakresy prędkości z podwójnym sprzęgłem i czterema trybami jazdy (Drive, Eco, Power, Pro).
W trybie Drive sterowanie odbywa się za pomocą pedału jazdy, a obroty silnika i przełożenie ustawiane są automatycznie. Obciążenie graniczne ustawione jest na 24%, a przy włączonym reduktorze przekładnia pozostaje na pierwszym zakresie i ciągnik porusza się maksymalnie z prędkością 20 km/h. Tryb Eco jest przeznaczony do transportu. Obniża obroty o 32%, a włączenie reduktora ogranicza maksymalną prędkość jazdy do 15 km/h. W trybie Power obciążenie graniczne ustawione jest na 20%.
Ostatnim trybem jest Pro. Można w nim ręcznie ustawić maksymalną prędkość jazdy z włączonym reduktorem, obciążenie graniczne i zakres obrotów silnika. W sumie nie wszystko jest takie proste, zwłaszcza że brak trybu WOM. Producent informował wówczas, że przygotowywany jest drugi tempomat.
Czy hydraulika load sensing w Lindnerze Lintrac 90 jest wydajna?
Jeśli chodzi o hydraulikę, Lindner nie oszczędzał. Standardem jest system wykrywania obciążenia (load sensing), a osiowa pompa tłokowa powinna dostarczać 88 l/min oleju (opcjonalnie nawet do 100 l/min). W rzeczywistości Centrum Testowe DLG w standardowym wyposażeniu zmierzyło wydajność 89,1 l/min na złączach hydraulicznych. Odpowiada to mocy hydraulicznej na poziomie 25 kW. To dobry wynik, zwłaszcza że olej może być dostarczany do maksymalnie 5 par wyjść hydraulicznych. Pochodzi z oddzielnego zbiornika niż olej przekładniowy, który oferuje do 25 l – to świetny wynik! Podobał nam się również ładowacz czołowy POM 70 LX firmy Hauer, który jest wyposażony w blokadę hydrauliczną i tłumik drgań.
Czy Lintrac 90 ma wystarczający udźwig podnośnika?
Tylny podnośnik w ciągniku Lintrac 90 odpowiada kategorii II i ma "tylko" elektroniczną regulację położenia. Jeśli jest potrzebny pomiar siły uciągu, trzeba zamówić łącznik górny ze zintegrowanym czujnikiem (w 2019 roku za ok. 700 euro). Działa świetnie, ale przy dużych widełkach łącznika zalecana jest ostrożność. Jeśli kabel poprowadzony jest w dół, to nie można używać dwóch górnych pozycji zaczepu transportowego. Jeśli w górę, to przy łączniku skierowanym stromo w górę, istnieje ryzyko kolizji z szyną. Naszym zdaniem właśnie z tego powodu najlepiej do każdej maszyny dopasować osobny łącznik.
Jeśli chodzi o udźwig podnośnika to podczas testu Lintrac osiągnął 3500 daN, dokładnie tyle, ile podaje producent. Wydaje się, że to dobry wynik, ale jeśli spojrzeć na płaski wykres siły podnoszenia, nie wystarczy to do agregatu o masie 2,5 t, którym przykładowo może być przetrząsacz siana/zielonki. Ciągnik nie był w stanie pracować z bocznym mulczerem o szerokości 2 m i masie 1,2 t. Podnośnik nie poradził sobie z nierównym rozkładem masy. Pochwała należy się za przedni podnośnik, który jest montowany na osi lub na ramie ciągnika. Podczas testu przedni TUZ osiągnął wynik 2367 daN – to dobry rezultat. Oprócz elektrycznego sterowania jest także regulowane, hydrauliczne odciążenie. Dobry pomysł.
Niska kabina w ciągniku Lindner
Wejście do kabiny w ciągniku Lintrac 90 jest przestronne, ale trzy różne wysokości (46, 18 i 24 cm) dwóch schodków, to nie jest szczególnie wygodne rozwiązanie. Ale za to komfortowo jest w samej kabinie – tylko 69,9 dB(A) podczas pracy pod obciążeniem. Taki poziom hałasu zanotowano przy uchu traktorzysty. Wynik znakomity. Zbytnio nie przeszkadza nawet mały centralny tunel w podłodze kabiny. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku osłony przeciwsłonecznej, która przeszkadza w zasadzie zawsze. Naszym zdaniem lepsza byłaby roleta. Ponieważ celowo zaprojektowano niską kabinę (całkowita wysokość ciągnika to 2,42 m), to lepiej byłoby zrezygnować z reflektorów roboczych zintegrowanych z przodu z dachem, w zamian za to wydłużyć przednią szybę o 10 cm do góry. Widok na tył ogranicza wentylacja, dlatego dobrze, że dostępna jest kabina wyższa o 8 cm od standardowej.
Szczypta ładowarki w ciągniku Lintrac
Ciekawą atrakcją w testowanym ciągniku była możliwość sterowania czterema kołami (wówczas za 5600 euro). Nie tylko zapewnia dobre prowadzenie, ale również umożliwia jazdę w psim chodzie i poprawia zwrotność dzięki temu, że tylne koła skręcają o maks. 20 stopni. Zmierzyliśmy zatem średnicę zawracania w lewo (10,30 m) i w prawo (10,65 m) przy skrętnej tylko przedniej osi, a następnie włączyliśmy kierowanie tylną osią i uzyskaliśmy wyniki odpowiednio: 7,85 m w lewo i 8,15 m w prawo. Rozmiar opon to 420/65 R20 z przodu i 540/65 R28 z tyłu.
Kierowanie 4 kołami pozostaje aktywne przy prędkości poniżej 20 km/h, przy szybszej jeździe tylne koła są automatycznie blokowane w pozycji na wprost. Jeśli traktorzysta ponownie zwolni poniżej 20 km/h, sterowanie tylnymi kołami włącza się automatycznie. Innym ciekawym szczegółem jest przycisk do łańcuchów śniegowych, który ogranicza kąt skrętu kół. W ten sposób łańcuchy założone na koła nie kolidują z maską i jej nie uszkodzą. Brawo!
Lindner z ładowaczem, ale bez amortyzacji przedniej osi
Gdy Lintrac 90 bez ładowacza czołowego wjedzie na wagę, wskazuje ona 4390 kg, w tym są obciążniki o masie 200 kg. Przy dopuszczalnej masie całkowitej wynoszącej 6,8 t pozostaje rezerwa na 2410 kg ładunku, a dopuszczalne obciążenie przedniej osi (3,5 t) umożliwia pracę z ładowaczem czołowym. Szkoda tylko, że niedostępna jest amortyzacja przedniej osi, która występuje w większym Lintracu 110.
Zmierzone opóźnienie hamowania wyniosło 4,6 m/s2. To bardzo dobry wynik. Opcjonalnie dostępne są mokre hamulce wielotarczowe na wszystkie koła. Zainteresowała nas dodatkowa (oprócz hamulca ręcznego) dźwignia blokady hamulca roboczego. Zdziwienie było tym większe, że nie wiedzieliśmy, dlaczego na dźwigni widnieje informacja, że można go używać maksymalnie 20 minut.
Ile kosztował Lindner Lintrac 90?
Teraz pora na ceny. W podstawowym wyposażeniu Lintrac 90 w momencie publikacji testu w magazynie profi (w 2019 roku) kosztował według cennika 72 tys. euro (wszystkie ceny netto). Do tego układ kierowniczy tylnej osi za 5600 euro, przedni TUZ wraz z WOM za 5400 euro i klimatyzowana, amortyzowana kabina wyceniona wówczas na 3600 euro. Testowany model z ładowaczem czołowym wg cennika kosztował wtedy 88 500 euro.
Podsumowaniu testu Lindner Lintrac 90 – dla kogo ten ciągnik ma sens?
Dzięki modelowi Lintrac 90 austriacki specjalista od traktorów ma w ofercie ciągnik, który ze względu na nisko położony środek ciężkości nadaje się nie tylko do upraw na dużych pochyłościach. Bezstopniowa przekładnia i układ kierowniczy we wszystkich kołach sprawiają, że maszyna sprawdza się w pracach komunalnych, sadach czy jagodnikach.
Tym, którzy szukają wszechstronnego sprzętu do pracy w gospodarstwie, stajni czy na polu, Lintrac 90 oferuje wiele możliwości. Jeśli ktoś potrzebuje ciągnika o większej mocy i mocniejszym podnośniku, jest jeszcze Lintrac 110.
H. Wilmer, opr. aj
Artykuł pochodzi z magazynu profi 5-2019.
Przejdź do e-wydania -> profi 5-2019.
