Odwrót od downsizingu
Na rynku samochodowym od kilku lat jest zauważalna tendencja do zmniejszania pojemności silników i jednoczesnego zwiększania ich mocy. Zupełnie inna idea przyświecała firmie Volkswagen, kiedy tworzyła nowego Amaroka. Silniki o poj. 2.0 l i mocy maksymalnej 180 KM zastąpiono większą i mocniejszą V-szóstką. Kierowca ma teraz do dyspozycji 3-litrową jednostkę o mocy nawet 258 KM – to najlepszy wynik w tej klasie samochodów. Tym bardziej cieszyliśmy się z możliwości przetestowania Amaroka w najwyższej serii wyposażenia – Aventura.
Wciska w fotel...
Wsiadając do auta ważącego sporo powyżej 2 ton nie spodziewaliśmy się przyspieszenia jak w aucie wyścigowym... a, błąd! Całe stado koni pod maską powoduje, że auto wprawia w osłupienie kierowców z sąsiednich pasów podczas ruszania na zielonym świetle. Oczywiście, pod warunkiem że…
Układ jezdny
Przekładnia reaguje na każdy kaprys kierowcy, podobnie zresztą jak układ jezdny wspomagany kontrolą trakcji. Amarok zaskakująco dobrze „klei się” się w zakrętach, chociaż do osobówek trochę mu jeszcze brakuje. Umówmy się, nie jest to mimo wszystko samochód wyścigowy. Obciążony towarem na pace lub ciągnąc na haku przyczepę (do 3,5 tony) nadal zaskakująco nisko zmienia przełożenia. Widać, że ciężka praca to jest to, od czego Amarok nie stroni.
Zabawa w offroad
Po ciężkiej pracy czas na relaks. Mając taką „zabawkę” pozostaje jedn0 – znaleźć odpowiednią "piaskownicą" i wyłączyć nikomu niepotrzebną kontrolę trakcji.Pełna treść raportu z jazdy Amarokiem w „profi” 6-2019.
Tutaj przeczytasz nasz raport z jazdy SsangYong Musso.
opr. aj
fot. Jakubek, Siara