Niedawno informowaliśmy o niewypłacalności firmy Dammann GmbH, znanego producenta opryskiwaczy polowych. Jeden z naszych kolegów – Hubert Wilmer – miał okazję porozmawiać z szefową firmy – Nadine Dammann.
Dammann złożył wniosek o restrukturyzację w zarządzie własnym. Gdzie widzi Pani przyczyny tej sytuacji?
– W wyniku konfliktu w Ukrainie straciliśmy rynki eksportowe, które wcześniej były dla nas bardzo ważne. Do tego doszła blokada cieśniny Ormuz i związany z nią wzrost cen energii. To podnosi nasze koszty, a jednocześnie sprawia, że nasi klienci z sektora rolniczego bardzo ostrożnie podchodzą do zakupów. Dzięki restrukturyzacji w zarządzie własnym mamy teraz możliwość, aby na nowo ustawić firmę i wyjść z tej sytuacji wzmocnieni.
Co to konkretnie oznacza to dla bieżącej działalności? Czy zamówione opryskiwacze nadal będą produkowane i dostarczane? Jak wygląda sytuacja z częściami zamiennymi i serwisem?
– Otrzymujemy obecnie duże wsparcie ze strony naszego banku, dostawców i dealerów, ale przede wszystkim ze strony naszych pracowników. Dzięki temu możemy wyprodukować i dostarczyć wszystkie zamówione maszyny. W pełnym zakresie zabezpieczyliśmy również serwis oraz dostawy części zamiennych.
Dammann jest znany z techniki ochrony roślin, ale oferuje także technikę lotniskową i komunalną. Jak rozkładają się udziały poszczególnych obszarów działalności i czy coś się w tym zakresie zmieni?
– Około 70% naszych obrotów osiągamy ze sprzedaży opryskiwaczy polowych, a około 30% z techniki lotniskowej i komunalnej. Zwłaszcza ten drugi obszar jest stabilnym, a częściowo także rosnącym rynkiem. Obecnie jednak tylko 45% naszych maszyn trafia na eksport. Dlatego szukamy partnera strategicznego, który pomoże nam wejść na nowe rynki. Rolnictwo pozostanie przy tym naszą podstawową działalnością.
Co z ponad 140 pracownikami firmy? Czy wszyscy zachowają miejsca pracy? I jak Pani osobiście patrzy w przyszłość?
– W tym miejscu chciałabym jeszcze raz wyraźnie podziękować wszystkim naszym dealerom i klientom za okazane zaufanie. Dzięki temu jesteśmy dobrze przygotowani na przyszłość i możemy utrzymać wszystkie miejsca pracy. Mój syn Jannes ma 19 lat i rozpoczyna teraz naukę zawodu jako mechatronik maszyn rolniczych i budowlanych. Wykazuje duże zainteresowanie firmą i dalszym prowadzeniem przedsiębiorstwa.
opr. aj
źródło: H. Wilmer, profi.de
