StoryEditor

Co dalej z firmą Dammann? Zapytaliśmy o to u źródła.

Niewypłacalność firmy Dammann – znanego producenta opryskiwaczy polowych – wywołała pytania o dalszą produkcję maszyn, dostępność części zamiennych, serwis i los ponad 140 pracowników. Jak tę sprawę komentuje zarządzająca firmą Nadine Dammann?

25.06.2026., 15:00h

Niedawno informowaliśmy o niewypłacalności firmy Dammann GmbH, znanego producenta opryskiwaczy polowych. Jeden z naszych kolegów – Hubert Wilmer – miał okazję porozmawiać z szefową firmy – Nadine Dammann.

Dammann złożył wniosek o restrukturyzację w zarządzie własnym. Gdzie widzi Pani przyczyny tej sytuacji?

– W wyniku konfliktu w Ukrainie straciliśmy rynki eksportowe, które wcześniej były dla nas bardzo ważne. Do tego doszła blokada cieśniny Ormuz i związany z nią wzrost cen energii. To podnosi nasze koszty, a jednocześnie sprawia, że nasi klienci z sektora rolniczego bardzo ostrożnie podchodzą do zakupów. Dzięki restrukturyzacji w zarządzie własnym mamy teraz możliwość, aby na nowo ustawić firmę i wyjść z tej sytuacji wzmocnieni.

Co to konkretnie oznacza to dla bieżącej działalności? Czy zamówione opryskiwacze nadal będą produkowane i dostarczane? Jak wygląda sytuacja z częściami zamiennymi i serwisem?

– Otrzymujemy obecnie duże wsparcie ze strony naszego banku, dostawców i dealerów, ale przede wszystkim ze strony naszych pracowników. Dzięki temu możemy wyprodukować i dostarczyć wszystkie zamówione maszyny. W pełnym zakresie zabezpieczyliśmy również serwis oraz dostawy części zamiennych.

Dammann jest znany z techniki ochrony roślin, ale oferuje także technikę lotniskową i komunalną. Jak rozkładają się udziały poszczególnych obszarów działalności i czy coś się w tym zakresie zmieni?

– Około 70% naszych obrotów osiągamy ze sprzedaży opryskiwaczy polowych, a około 30% z techniki lotniskowej i komunalnej. Zwłaszcza ten drugi obszar jest stabilnym, a częściowo także rosnącym rynkiem. Obecnie jednak tylko 45% naszych maszyn trafia na eksport. Dlatego szukamy partnera strategicznego, który pomoże nam wejść na nowe rynki. Rolnictwo pozostanie przy tym naszą podstawową działalnością.

Co z ponad 140 pracownikami firmy? Czy wszyscy zachowają miejsca pracy? I jak Pani osobiście patrzy w przyszłość?

– W tym miejscu chciałabym jeszcze raz wyraźnie podziękować wszystkim naszym dealerom i klientom za okazane zaufanie. Dzięki temu jesteśmy dobrze przygotowani na przyszłość i możemy utrzymać wszystkie miejsca pracy. Mój syn Jannes ma 19 lat i rozpoczyna teraz naukę zawodu jako mechatronik maszyn rolniczych i budowlanych. Wykazuje duże zainteresowanie firmą i dalszym prowadzeniem przedsiębiorstwa.

opr. aj

źródło: H. Wilmer, profi.de

25. czerwiec 2026 20:02