StoryEditor

Firma Kisiel działa w pobliżu Ukrainy

Jednym z partnerów handlowych marki Joskin jest firma Kisiel, działająca m.in. na terenie województwa lubelskiego i podkarpackiego, sąsiadując na całym odcinku z granicą polsko-ukraińską.

12.08.2022., 00:00h
O aktualną sytuację w tym regionie pyta przedstawiciel Joskina. Oto główne tezy rozmowy z Michałem Stachlewskim, dyrektorem handlowym firmy Kisiel. 


Czym zajmuje się Państwa firma i jak długo jesteście na rynku?
Firma jest autoryzowanym dealerem ciągników Case IH oraz Steyr na województwach świętokrzyskim, podkarpackim, małopolskim oraz lubelskim. Działa od roku 1992 w branży sprzedaży maszyn rolniczych. Pracujemy jedynie z markami, które oferują dla klientów wysoką jakość, a co za tym idzie wartość, która pozwala im się rozwijać.


Jaka odległość dzieli was od najbliższego oddziału do granicy z Ukrainą?
Jako firma, która działa na województwach lubelskim i podkarpackim, sąsiadujemy na całym odcinku granicy polsko-ukraińskiej. Najbliższe punkty graniczne znajdują się w odległości od 80 do 100 km od naszych oddziałów.


Czy Państwa firma odczuwa skutki działań wojennych tuż za granicą?
Jak wszyscy w Polsce odczuwamy skutki działań wojennych. Są skutki finansowe zawiązane z kosztami energii, wzrostem cen na produkty czy podwyższonym kosztem kredytów, ale jest też przede wszystkim świadomość, że tym niewielkim kosztem możemy pomóc sąsiadom, pokazać im, że nie są sami, że jest jakaś nadzieja na lepsze jutro, że państwo to nie jakiś potwór, ale że ma obowiązek ochrony obywateli i pomocy dla innych ludzi w potrzebie.


Jak wpłynęło to na sprzedaż maszyn?
Cała ta sytuacja ma ogromny wpływ na podejście rolników do inwestowania. Czy kupować, czy odkładać pieniądze, aby przygotować się na najgorsze. W obliczu tak agresywnych działań to naiwność, nie widzieć ryzyka, które zagraża całej Europie. Nie można zakładać, że przecież mnie to nie dotyczy, że to nie moje zmartwienie.


Czy prowadziliście Państwo import maszyn z Ukrainy?
Nie, współpracujemy głównie z europejskimi dostawcami.


Czy w swojej bazie danych rolników mieliście również klientów z Ukrainy?
Sprzedawaliśmy głównie części z bieżących magazynów. Ukraińscy rolnicy mieli w zwyczaju kupować od nas materiały do produkcji w trybie pilnym lub gdy ich lokalny dostawca nie posiadał materiałów na magazynie.


Czy samorząd wprowadził jakieś środki bezpieczeństwa dla społeczeństwa? Czy środki wpłynęły/wpłyną na waszą codzienną pracę?
W każdym regionie przystąpiono do zabezpieczenia granic, co wiąże się z większą liczbą wojska i instalacji przeciwlotniczych, obronnych i antyrakietowych w sile niespotykanej do tej pory. Również wezwano młodszą część mężczyzn i kobiet na szkolenia wojskowe.


Jak na przestrzeni kilku ostatnich lat oceniacie współpracę z firmą Joskin?
Joskin odpowiada w 100% tej idei, że marka to zobowiązanie dane klientowi, które wiąże go na wiele lat i ma być dla niego dumą z dokonanego wyboru. Dla nas dealera jest to gwarancją współpracy i szansą na powiększanie możliwości finansowych poprzez sprzedaż i serwis maszyn. Maszyna z napisem Joskin to zdecydowanie wartość, która gwarantuje zyski.


Jak w Państwa ocenie widzicie dalszą współpracę z marką Joskin?
Joskin jest dla nas kluczową marką wśród naszej piątki dostawców. Robimy wszystko, by maksymalnie rozwijać sprzedaż, ale z zachowaniem zasad ekonomii i właściwej obsługi klienta. Staramy się zachować właściwą ekspozycję produktów oraz prawidłowo zarządzać zamówieniami, tak by zachować ciągłość i skrócić czas dostaw.
Ściśle współpracujemy z opiekunem regionalnym Joskin w zakresie planowania zakupów, prezentacji produktów na rynku oraz kontaktu z kluczowymi odbiorcami. Współpraca układa się znakomicie, szczególnie że odczuwamy mocne wsparcie działów produkcji, serwisu, logistyki oraz administracji. 


Patrząc na rosnącą inflację, ceny komponentów, wahania cen ropy, drożejący transport, jakie widzicie perspektywy na kolejne lata?
Aktualna sytuacja wojenna jest większym zagrożeniem niż wzrost cen, który może się pojawiać i znikać w zależności od potrzeb rynku. Zdecydowanie lepiej mieć wyższe ceny i wyższe zarobki niż wojnę, która zniszczy wszystko. Polska w 30 lat od uwolnienia się od rosyjskiego buta w stylu Putina pokazała, co można zbudować pracą i chęcią tworzenia. Nie może dziwić postawa Ukraińców, którzy w tym samym czasie próbowali żyć z Rosją, ale w zamian dostali tylko dyktaturę w prezencie. Wolność jest wartością nadrzędną dla każdego człowieka.

opr. jj
19. lipiec 2024 05:22