Zamiast kupować kosztowny kombajn sadowniczy, firma Królik z Sadkowa proponuje alternatywę – gotowy zestaw maszyn do zbioru owoców w technologii jednoetapowej. Kluczowym elementem jest ciągnik indyjskiej marki Solis, wyposażony w system zdalnego sterowania i autoprowadzenia polskiej firmy GoTrack. Do tego dochodzą platformy i wózki sadownicze własnej produkcji. Całość tworzy spójny, gotowy do pracy zestaw, bez potrzeby dodatkowych przeróbek.
Ciągnik sadowniczy z automatycznym prowadzeniem
Zaprezentowany na TSW przez firmę Królik ciągnik Solis H26 dostępny jest w trzech wariantach. Podstawowa wersja bez systemów kosztuje ok. 55 tys. zł netto. Zestaw z pilotem do zdalnego sterowania to wydatek ok. 86 tys. zł, a najbardziej rozbudowana opcja – z funkcją Line Assist do jazdy między rzędami – to wydatek ok. 106 tys. zł netto. System działa na zasadzie wykrywania linii drzew za pomocą kamery, co pozwala ciągnikowi samodzielnie utrzymać tor jazdy w ścieżkach. Operator jedynie nadzoruje jazdę i może być w tym czasie zaangażowany w zbiór owoców.
Zdalne sterowanie ciągnikiem sadowniczym
Dzięki technologii GoTrack operator może również sterować ciągnikiem za pomocą pilota. Maszyna rusza, zatrzymuje się i może powtarzać zaprogramowany odcinek jazdy. Zastosowanie tego rozwiązania eliminuje konieczność osobnej obsługi maszyny przez kierowcę, co skraca czas pracy i zwiększa wydajność zbioru owoców.
Koszt zestawu do zbioru owoców a kombajn sadowniczy
Gotowy zestaw do zbioru owoców – ciągnik Solis H26 z autoprowadzeniem i zdalnym sterowaniem oraz komplet platform i wózków – to koszt rzędu 100–110 tys. zł netto. Dla porównania, kombajn sadowniczy z przyczepą to wydatek ponad 400 000 zł. Różnica jest znacząca, a funkcjonalność – w zakresie zbioru jabłek i innych owoców – zbliżona. Dodatkowo taki zestaw nie wymaga dużych modyfikacji i jest gotowy do pracy "od ręki".
Ciągnik sadowniczy Solis do zbiorów jabłek
Firma Królik jako dealer ciągników Solis, samodzielnie opracowała zestaw autoprowadzenia oparty na rozwiązaniu GoTrack i montuje go na nowych ciągnikach na życzenie klienta. Zadbano przy tym o dopasowanie układów sterowania do konkretnego modelu ciągnika, co pozwala uniknąć problemów z kompatybilnością. To rozwiązanie "plug and play" – sprawdzone i działające już w polskich sadach.
opr. aj
fot. jakubek
