Na początku lipca odwiedziliśmy gospodarstwo Bartłomieja Piskorskiego w województwie kujawsko-pomorskim, gdzie po opadach deszczu, które miały miejsce dzień wcześniej, wykonywał ostatni, piąty, zabieg pielenia w soi. Na ok. 10-hektarowym polu naszpikowana systemami rolnictwa precyzyjnego Valtra N155 Direct pracowała pielnikiem Einböck Chopstar Prime. Co zatem musi zagrać – od przekładni bezstopniowej po układ prowadzenia rzędów – by precyzja nie była tylko hasłem z katalogu? O tym później.
Specyfikacja ciagnika Valtra N155
N155 to środkowy model w gamie dużych 4-cylindrowców fińskiego producenta, o maksymalnej mocy 155 KM, z funkcją Power Boost (do 165 KM w transporcie) oraz udźwigu tylnego podnośnika sięgającym 7600 kN. To wartość, która w teorii zapewnia dużą swobodę w doborze narzędzi, ale w praktyce bywa ograniczana przez wąskie międzyrzędowe ogumienie – w tym przypadku Ceat Farmax 270/95 R32 (przód) i 300/95 R46 (tył).
Wybór takich opon, podyktowany minimalizacją ugniatania roślin w międzyrzędziach, ogranicza dopuszczalne obciążenie osi ciągnika. Ma to znaczenie szczególnie wtedy, gdy rozważa się montaż dodatkowego wyposażenia, np. zbiornika do oprysku pasowego, który może spowodować przekroczenie dopuszczalnej masy całkowitej.
Wyważenie pielnika wraz z ciągnikiem
Valtra pracowała z 12-rzędowym pielnikiem Einböck Chopstar Prime z 6-metrową ramą, przystosowaną do rozstawu rzędów 45 cm, w jakim wysiana była soja. Każda z sekcji wyposażona jest w indywidualne koło kopiujące i zestaw elementów roboczych, których zadaniem jest oczyszczenie międzyrzędzi z chwastów bez naruszania uprawianych roślin. W tej konfiguracji masa pielnika przekraczała 2500 kg, co oznaczało, że ciągnik nie tylko musiał dysponować odpowiednim udźwigiem, ale i zapewnić stabilną pracę elementów roboczych, aby zachować najwyższą precyzję.
– Zestaw nie może być "przeciągany" przez pielnik – podkreśla Bartłomiej Piskorski. – Szczególnego znaczenia nabiera odpowiednie jego wyważenie. Dobrze dobrany ciągnik, wyraźnie cięższy od agregowanego narzędzia, pozwala na precyzyjne manewrowanie na uwrociach oraz stabilne prowadzenie w wąskich międzyrzędziach, bez niekontrolowanych odchyleń powodujących straty w uprawie. – To bardzo ważne w pieleniu, żeby nie stracić koordynacji i współpracy między ciągnikiem a narzędziem. Valtra z dodatkowym obciążnikiem z przodu doskonale sobie z tym radzi – zaznacza rolnik z Kołodziejewa.
Zestaw pracował w zmiennych warunkach glebowych i wilgotnościowych, a mimo to utrzymywał prędkość roboczą rzędu 10–12 km/h, a miejscami nawet więcej. To prędkość typowa dla nowoczesnych pielników rzędowych. Co sprawia, że można pracować tak szybko bez ryzyka uszkodzenia roślin i utraty precyzji?
Wyposażenie Valtry N155
Podczas pracy ciągnik pokazał pełnię swoich możliwości. Model wyposażony w pakiet Technologia Pro z rozszerzeniem terminalu SmartTouch obsługującym funkcje ISOBUS. Zdaniem rolnika przydatna okazała się przekładnia bezstopniowa Direct, umożliwiająca utrzymanie dokładnie takiej prędkości, jakiej wymaga zabieg – bez szarpnięć i skoków między biegami.
– Mogę płynnie dostosowywać prędkość. Nie muszę "skakać" z biegu na bieg – podkreśla Bartłomiej Piskorski.
