r e k l a m a

Partner serwisu

Test profi: o teleskopach, przyciskach i detalach - druga część testu ładowarek

Test profi: o teleskopach, przyciskach i detalach - druga część testu ładowarek

Druga część testu porównawczego 5 kompaktowych ładowarek Faresin, JCB, Kramer, Manitou i Merlo o udźwigu ok. 2,5 t dotyczy przede obsługi.

Szybkość – na tym zależało nam podczas pracy ładowarkami! Niskie wejście, kompaktowe wymiary i parametry eksploatacyjne opisane w pierwszej części testu 5 ładowarek teleskopowych sprawiają, że maszyny te są wszechstronną pomocą. Jednak podczas naprawdę długich dni pracy odczuwa się jeszcze tu i ówdzie brak kilku wygodnych dodatków, które oferują większe modele.

Nasze oceny pod względem obsługi zamieściliśmy w tabeli „Oceny 5 ładowarek teleskopowych”, a wiele detali, które dostrzegliśmy podczas testu, przedstawiliśmy w drugiej części opracowania.

Widoczność osprzętu

Kompaktowe wymiary to jedna z cech wspólnych wszystkich maszyn uczestniczących w teście. W wąskich budynkach potrzebna jest jednak także dobra widoczność. Wpływa na nią m.in. wysokość, na jakiej osadzony jest wysięgnik teleskopowy: dobrze sprawdzają się tutaj wysięgniki zamontowane nisko w maszynach Merlo (1,15 m) i JCB (1,20 m). W modelu KT276 firmy Kramer punkt obrotu znajduje się na wysokości 1,46 m, ale dzięki wysoko umieszczonej kabinie nie stanowi to problemu. Ładowarki Manitou (1,37 m) i Faresin (1,40 m) plasują się pod tym względem pośrodku skali. Reasumując, we wszystkich maszynach widoczność jest bez zarzutu.

Większe różnice dotyczyły widoczności punktów zaczepowych i podniesionego osprzętu. W ładowarkach Kramer i Manitou punkty zaczepowe są doskonale widoczne, a ponadto dobrze widać również ryglowanie osprzętu. W pracach z podniesionym osprzętem istotną rolę odgrywa duże okno dachowe. Niedoskonała pod tym względem jest kabina JCB: górna poprzeczka w szybie przedniej jest dokładnie w polu widzenia operatora przy wysokości załadunku około 4 m, a przy maksymalnie wyciągniętym do góry teleskopie operator musi wychylić się daleko do przodu, by widzieć osprzęt. Podniesiony sprzęt widać natomiast bardzo dobrze w ładowarce Kramer, zwłaszcza w połączeniu z dużą wycieraczką. Także w Manitou widoczność jest niezła dzięki temu, że poprzeczka jest cienka.

Dobrze czuliśmy się też na ładowarce P 27.6 Top marki Merlo – widok na wszystkie strony jest super, a z kabiny dobrze widać podniesiony osprzęt. Jednak w polu widzenia są uchwyty tablicy rejestracyjnej, a blokada osprzętu środkowym sworzniem jest widoczna dopiero po niemal pełnym odchyleniu osprzętu w dół.

Pod względem widoczności ładowarce Faresin należy się plus za sięgającą nisko w dół przednią szybę, która zapewnia doskonałą widoczność punktów zaczepowych. Niestety, widok z tyłu zasłania nam silnik wycieraczki tylnej szyby, a lewe lusterko zewnętrzne zasłania lewy słupek kabiny.

Lusterka i widoczność w lusterkach

Wyposażenie ładowarek w lusterka ma bardzo duży wpływ na bezpieczeństwo użytkowania i szybkość pracy. W maszynie JCB standardowe lusterka są raczej małe. Optymalne są lusterka szerokokątne w ładowarce Kramer (opcjonalnie także w JCB). Polecamy jednak kamerę cofania, również w tej kompaktowej klasie maszyn.

W ciemności potrzebne jest dobre oświetlenie – wszyscy producenci oferują opcjonalnie lampy robocze LED. Co do świateł: przy zapiętej łyżce w testowanych maszynach Merlo, Faresin i JCB światła mijania świeciły na tylną ścianę łyżki. Tylko światła ładowarki Kramer umieszczone na wysokości 1,57 m były widoczne także z przodu. W maszynach Manitou, przeznaczonych na rynek niemiecki, światła również są umieszczone wysoko.

Plusy i minusy 5 ładowarek:

Faresin 6.26 Classic 52
JCB 525-60
Kramer KT276
Manitou MLT 625-75 H
Merlo P 27.6

Zobacz także