Na styczniowych Targach Sadownictwa i Warzywnictwa w Kielcach na wspólnym stoisku firmy Kubota i jej dealerów (Pilar-Tech i Techmlek), pojawiła się nietypowa maszyna – urządzenie UV Boosting, które zamiast opryskiwać drzewa, naświetla je krótkimi impulsami światła UV-C. Nie chodzi jednak o dezynfekcję, lecz o stymulowanie naturalnych mechanizmów obronnych roślin. To podejście prewencyjne, które według producenta może ograniczyć zużycie fungicydów nawet o 25% w całym sezonie, a przy tym poprawia odporność na suszę czy przymrozki.
Jak działa UV Boosting?
Maszyna składa się z zestawu paneli emitujących impulsy światła UV-C, które – przy odpowiedniej dawce i częstotliwości – pobudzają odporność roślin na patogeny i stres środowiskowy. Sprzęt napędzany jest z WOM ciągnika, który powinien dostarczać do urządzenia moc 20–24 KM, w zależności od liczby paneli. Przy prędkości roboczej 4 km/h urządzenie naświetli ok. 1 ha sadu w czasie od 30 do 60 minut, zależnie od konfiguracji.
Co istotne, zabieg można wykonywać zarówno w dzień, jak i w nocy, przy każdej pogodzie, a urządzenie nie wymaga instalacji żadnego oprogramowania – to klasyczne rozwiązanie typu „podłącz i pracuj” (ang. plug&play). Producent zaznacza, że dla najlepszych efektów zaleca się wykonanie 4–6 przejazdów w kluczowych miesiącach wzrostu, czyli w kwietniu, maju i czerwcu.
Dla jakich upraw przeznaczony jest UV Boosting?
Technologia testowana była głównie w winnicach i sadach owocowych (jabłka, gruszki, wiśnie, śliwy), ale sprawdza się także w uprawach jagodowych i warzywnych. Firma rozwija aktualnie modele dla cebuli, czosnku, marchwi czy pomidorów przeznaczonych do przetwórstwa. Nie ma zagrożenia dla owadów zapylających ani dla biosfery, a operator w kabinie ciągnika pozostaje całkowicie bezpieczny – promieniowanie UV-C nie przenika przez szkło.
Ile kosztuje UV Boosting?
Producent nie podał oficjalnej ceny, ale szacunkowo mowa o kwocie ok. 270 tys. zł netto. Zainteresowani rolnicy mogą przetestować maszynę we własnym gospodarstwie przed zakupem. To rozwiązanie nie zastępuje całkowicie ochrony chemicznej, ale może ją istotnie ograniczyć – szczególnie tam, gdzie celem jest obniżenie pozostałości i większa stabilność plonów.
dr inż. Artur Jakubek
