W kurniku z wentylacją mechaniczną awaria prądu robi się groźna już po kilkunastu minutach. Przy pełnej obsadzie i temperaturze powyżej 25°C, gdy staną wentylatory, ptaki zaczynają się dusić. W oborze czasu jest nieco więcej, choć niewiele: mleko tuż po udoju ma około 35°C i bez schładzania w kilka godzin traci klasę. Trzoda chlewna zależy od wentylacji podobnie jak drób. Nowoczesne gospodarstwo jest uzależnione od prądu znacznie mocniej niż dom jednorodzinny.
Jak przygotować gospodarstwo rolne na brak prądu?
Zabezpieczenie można zacząć od kartki papieru. Najlepiej wypisać wszystkie odbiorniki, które muszą pracować podczas awarii, i przy każdym zanotować, ile czasu wytrzyma bez prądu. Wentylacja i pojenie - minuty. Schładzalnik mleka - godziny. Oświetlenie, brama, monitoring - to zależy od gospodarstwa i pory roku. Łatwo przy tym pominąć pompę głębinową, a bez prądu nie ma wody i staje zarówno pojenie, jak i mycie hali udojowej.
Taka lista od razu pokazuje, co musi ruszyć zaraz po zaniku napięcia i ile mocy realnie trzeba na pracę ciągłą. Ta druga wartość prawie nigdy nie jest sumą mocy wszystkich urządzeń, bo rzadko pracują one jednocześnie. Bez takiego rachunku łatwo kupić agregat za mały, który gaśnie przy pierwszym większym obciążeniu, albo przewymiarowany, drogi i pracujący na ćwierć swoich możliwości.
UPS - podtrzymanie sterowników i automatyki podczas awarii
Sterowniki wentylacji, wagi paszowe, komputer sterujący oborą, router - biorą niewiele prądu, ale gdy napięcie znika, gubią nastawy i tracą łączność. Ochroni je zwykły zasilacz awaryjny UPS, wydatek rzędu kilkuset złotych. Silników już nie pociągnie. Wystarczy natomiast, by przez kilkadziesiąt minut podtrzymać automatykę i zdalny podgląd, zanim ruszy właściwe źródło zasilania.
Agregat prądotwórczy jako zasilanie awaryjne gospodarstwa rolnego
Wentylatory, pompy i schładzalniki potrzebują mocy, jakiej UPS nie jest w stanie zapewnić. W gospodarstwach rolnych rolę głównego źródła zasilania awaryjnego pełnią agregaty prądotwórcze. Polskim producentem takich urządzeń - od modeli przenośnych po duże agregaty stacjonarne z automatyką SZR (ang. ATS) - jest Proton Polska. Pełną ofertę agregatów prądotwórczych można sprawdzić na stronie producenta (https://proton-polska.pl/pol_m_Agregaty-pradotworcze-100.html)
Mocy agregatu nie wylicza się z sumy tabliczek znamionowych. Silnik wentylatora czy pompy w chwili rozruchu pobiera kilkakrotnie więcej prądu niż podczas normalnej pracy, więc agregat dobrany na moc nominalną może zgasnąć akurat wtedy, gdy kilka urządzeń startuje naraz. Przy większych fermach doradca przyjeżdża na miejsce i sprawdza, co i w jakiej kolejności się załącza, zanim wskaże konkretną jednostkę.
Osobno liczy się automatyka. Awaria rzadko trafia w dogodną porę, a każda minuta między zanikiem napięcia a ręcznym uruchomieniem agregatu działa na niekorzyść zwierząt. Układ SZR startuje silnik samoczynnie, kilkanaście sekund po zaniku, bez czekania, aż ktoś dobiegnie do rozdzielni. Do wielogodzinnej pracy pod pełnym obciążeniem służą agregaty stacjonarne, zabudowane i wyciszone - dla średniej fermy zwykle rzędu 50-60 kW. Mniejsze gospodarstwo bez inwentarza obejdzie się jednostką przenośną, wpinaną do instalacji przez przełącznik sieć-agregat.
Więcej na temat doboru konkretnej jednostki znajdziesz w tym artykule: Agregat prądotwórczy do kurnika i fermy drobiu
Magazyn energii czy agregat prądotwórczy?
Gospodarstwa z fotowoltaiką mają do dyspozycji jeszcze jedno rozwiązanie. Magazyn energii przejmuje zasilanie w ułamku sekundy i pracuje bezgłośnie, a w ciągu dnia ładują go panele. Ogranicza go pojemność - kilkanaście kilowatogodzin nie starczy na dobę pracy fermy. Przy krótkich wyłączeniach magazyn radzi sobie sam. Przy dłuższych podtrzymuje zasilanie przez te kilkanaście sekund, których agregat potrzebuje na rozruch, i oddaje mu obciążenie, gdy silnik pracuje już równo. W wielu gospodarstwach jedno i drugie działa razem - magazyn łagodzi krótkie przerwy, a agregat radzi sobie z tymi ciągnącymi się godzinami.
Jak przygotować agregat na awarię zasilania?
Najwięcej kłopotów z zasilaniem awaryjnym bierze się nie ze złego doboru, tylko z zaniedbania po zakupie. Olej napędowy starzeje się w zbiorniku, więc zapas trzeba okresowo wymieniać. Agregat odpalany raz na kilka tygodni pozostaje gotowy; ten odstawiony na rok potrafi zawieść dokładnie w noc awarii. Automatykę SZR dobrze co jakiś czas przetestować, odcinając zasilanie i sprawdzając, czy przełączenie następuje. Trzeba też pamiętać, że nowa chłodnia czy silos zmienia bilans mocy - listę odbiorników aktualizuje się razem z gospodarstwem.
Co zrobić podczas awarii prądu w gospodarstwie?
Cały ten plan - lista odbiorników, UPS, agregat i magazyn energii - sprawdza się dopiero w chwili awarii. W gospodarstwie z inwentarzem kolejność działań jest zwykle podobna:
- sprawdzić zwierzęta i wentylację, bo tu czas liczy się w minutach;
- upewnić się, że zadziałał SZR; bez automatyki uruchomić agregat ręcznie;
- odłączyć zbędne odbiorniki, żeby nie obciążać źródła awaryjnego;
- ograniczyć otwieranie chłodni i zamrażarek;
- pilnować poziomu paliwa i zgłosić awarię do dystrybutora energii.
Po awarii warto zapisać, co zawiodło, i uzupełnić o to przygotowania.
